Słowo ‘frapujący’ wywołało we mnie pewne zaciekawienie.
Poznałem niedawno na imprezie Najbardziej Frapującego Człowieka na świecie. W zasadzie nie miał w sobie jakichkolwiek cech szczególnych. Ale przez swoje milczenie, które przez kontrast z krzykami całej reszty uczestników prywatki, (pozwolę sobie imprezę po staroświecku nazwać) wydawał się paradoksalnie krzyczeć w sposób kompletnie nie do ogarnięcia zmysłem słuchu. Read the rest of this entry »
Gdzieś małym druczkiem napisane że jeśli się ma mniejszy abonament to promocja nie obowiązuje. Trzeba przyznać, małe druczki, jak na swój mały wzrost, są potęgą. Co tam dwa tysiące słów pisanych dużym drukiem. Największą siłę ma kilka słów napisane małym.
USA, listopad roku 1969. W styczniu Richard Nixon wygrał wybory prezydenckie. Jest świeżutkim prezydentem, który obiecał, że w końcu rozwiąże kwestię Wietnamu (jego spot z kampanii prezydenckiej mówił: „Dlaczego Ameryka ma walczyć z krajem, z którym nic go nie łączy? Czas skończyć tę wojnę!”). Okazało się że wręcz przeciwnie, podjęto większe działania na froncie i wysłano więcej żołnierzy (to za 4 lat kadencji Nixona zginęło najwięcej żołnierzy). Mimo wszystko, Amerykanie na początku wciąż ufali Nixonowi, że zakończy wojnę w krótkim czasie (ale ten zapewne w swoim programie, przy dużych literach „Skończę wojnę”, miał małym druczkiem napisane „chyba że tego nie chcę”) Read the rest of this entry »
W 1999 roku David Bowie nagrał piosenkę „Thursday Child”. Tytuł piosenki pochodzi z tytułu autobiografii Earthy Kitt, którą młody David był zafascynowany jako 14-latek (w tym wieku każdy facet miał jakąś wymarzoną piękność). Eartha Kitt grała kobietę kot w serialu o batmanie, więc nie ma czemu się dziwić.
Dziecko urodzone w poniedziałek jest ładne,
Dziecko urodzone we wtorek jest pełne wdzięku,
Dziecko urodzone w środę jest pełne żalu,
Dziecko urodzone w czwartek musi w życiu wiele zrobić,
Dziecko urodzone w piątek jest kochające i szczodre,
Dziecko urodzone w sobotę musi ciężko pracować na utrzymanie,
Ale dziecko urodzone w niedzielę
Jest ładne i mądre, dobre i wesołe. Read the rest of this entry »
W 1991 roku, gdy w MTV pojawiła się piosenka „Under The Bridge” Red Hot Chilli Peppers, jej słowa brzmiały dla polskiego ucha, znającego już czasowniki ‘take’, ‘feel’, ‘love’ następująco:
Wybierasz się na Hainekena? Nie wiesz na co pójść, co przesłuchać? Oto kompletna lista wykonawców wg line-upu! czas zaznaczyć na check-liście co warto zobaczyć:
Are you coming to Heineken Open’er festival? You don’t know which concert you should pick up? Here’s the complete list of performers, according to Heineken’s line up. It’s time to tick on yur check-list what is worth watching!
Wybierasz się na Hainekena? Nie wiesz na co pójść, co przesłuchać? Oto kompletna lista wykonawców wg line-upu! czas zaznaczyć na check-liście co warto zobaczyć:
Are you coming to Heineken Open’er festival? You don’t know which concert you should pick up? Here’s the complete list of performers, according to Heineken’s line up. It’s time to tick on yur check-list what is worth watching!
Piosenki Franka Sinatry można rozumieć na różny pokrętny sposób. Przy jego utworach życie staje się musicalem a problemy stają się co najwyżej jakąś śmieszną farsą. Zwłaszcza gdy w głowie buzuje alkohol. Przy Franku Sinatrze czynność picia na umór staje się symbolem, nabiera więcej sensu i znaczenia. Sinatra jest takiego picia nawet niezłym usprawiedliwieniem. To już nie jest prymitywne zachlewanie pały. To bardziej, niczym w utworach Pilcha, proces szlachetnej utraty świadomości. Pijackie mamrotanie staje się ciekawą dywagacją.
„Shh, ww..iesz..hyp.. jest taki bar w Bombaju… pojedźmy tam! polećmy! albo do.. hyp.. do Peru! tam są lamy! i jednoosobowy zespół zagra.. hyp.. Tobie na peruwiańskiej fletni”
U Franka Sinatry to samo brzmi:
„Come fly with me, let’s fly, let’s fly away If you can use some exotic booze, there’s a bar in far Bombay. Come fly with me, let’s float down to Peru. In llama land there’s a one-man band. And he’ll toot his flute for you”