dodany 29 listopada 2007 przez cziko
- Poprosimy zatem następnego słuchacza.
- Hallo?!?
- Tak? słyszymy Ciebie! Powiedz jak masz na imię i skąd do nas dzwonisz?
- Tu Dee.. ja dzwonię, żeby zamówić piosenkę, bo urodziny ma..yy..mój..no ten..
- Twój kto?! Prosimy powtórz! Bardzo prosimy też o wyciszenie odbiornika radiowego.
- Halo ?!?
- Tak, słyszymy Cię! Jaką piosenkę chciałabyś zadedykować?
– eem..ja nie wiem jaki to tytuł..ale leci mniej więcej tak:
***
Nobody said it was easy
Oh it’s such a shame for us to part
Nobody said it was easy
No one ever said it would be so hard
I’m going back to the start
***
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | Brak komentarzy »
dodany 17 września 2007 przez cziko
Witam wszystkich na cudownym, niesamowitym, tak niezwykłym i wspaniałym muzycznym blogu, znanym jako radiolimonka! (tutaj wypowiedź powinien przerwać jakiś rzucający się ucho dżingiel, najlepiej z grubym basowym głosem mówiącym po angielsku „number one radio” i piskliwymi chórkami wyśpiewującymi „aha aha”).
No dobrze, trochę w tym ironii, która sama w sobie zła nie jest. Zwłaszcza wszelkie formy autoironii są objawem zdrowego dystansu do własnych twórczości… (taa.. lub też jakiegoś chorego dystansu). A teraz ironicznie o ironii: podobno międzynarodowym symbolem ironii zostało uznane logo, które już dawno jest w powszechnym użyciu przez użytkowników gg. Logo ma być jeszcze tylko zatwierdzone przez międzynarodową komisję zwaną Generalną Konferencją Symboli Międzynarodowych, więc pewnie wkrótce będzie w powszechnym użyciu. Oto i logo:
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | 10 komentarzy »
dodany 12 września 2007 przez cziko
Ona: Zapomniałam się. Cała. Jakby nie było mnie wcale nigdy. Dzięki temu każą rzecz wokół mogłam odczuwać tak dokładnie.
On: Odczułem to zatracenie. Czasami można odnaleźć się jedynie wtedy gdy w kimś się zatracisz, zgubisz się. Oderwiesz wszystko to, co sam o sobie myślisz od tego kim jesteś naprawdę w tej jednej jedynej chwili.
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | Brak komentarzy »
dodany 1 września 2007 przez cziko
Holly przybyła z Miami na Florydzie, jeżdżąc autostopem po całej Ameryce. Wyrywała po drodze brwi, goliła nogi i wtedy on stawał się nią i mówiła wtedy: Hej, kochanie, przejdź się na dziką stronę…
To pierwsze słowa piosenki Lou Reeda z jego pierwszej płyty „Perfect Day” z 1971 roku. Holly nie była wymysłem jego wyobraźni. Chodziło o Holly Woodlawn, ulubienicę Andy’ego Worholla, która wystepowała w jego filmach („Thrash”, „Woman in Revolt”) i brała udział w jego wielu performance’ach. I byc może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że naprawdę nazywała się Haroldo Santiago Franceschi Rodriguez Danhakl i urodziła się jako mężczyzna. Jego… jej… ulubionym filmem było „Śniadanie u Tiffany’ego” z Audrey Hepburn jako Holly Gollightly (wtedy Haroldo postanowił zmienić swoje imię na Holly). Kilka lat później, za sprawą Andy’ego Worholla został jedną z najbardziej znanych drag-queen swoich czasów.
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | Brak komentarzy »
dodany 25 sierpnia 2007 przez cziko
Dzisiaj koniecznie muzyka soul, coś co porusza, a więc… Erykah Badu! Niech zmysłowość ogarnia duszę i ciało. To w końcu piątek wieczór.
Laureatka 4 nagród Grammy. Współpracowała z wieloma afroamerykańskimi muzykami, takimi jak Jill Scott, The Roots, D’Angelo, Macy Gray, Andre 3000 z zespołu Outkast (który zresztą jest jej ex-boyfriendem), Common. Najbardziej znane utwory autorstwa Badu to wspaniałe „You Got Me” (z The Roots), „Tyrone”, „Love Of My Live”. Polska nie jest jej obca, bo występowała tu w lipcu zeszłego roku w Warszawie, oby przyjechała jeszcze raz wkrótce. (i zagrała „On & on”… )
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | 1 komentarz »
dodany 10 sierpnia 2007 przez cziko
W kupie raźniej. Lepiej założyć jakiś zespół, niż grać solo, mimo że trzeba się dzielić. Ale frajda większa. Dziś więc przedstawiam song-for-today z całą ekipą. Kupy nikt nie ruszy.

Proszę państwa. Po prostu. David Holmes on the decks. Sexy and swinging!! „Sylvia V – Spinning Wheel”
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | Brak komentarzy »
dodany 9 sierpnia 2007 przez cziko
„All Along the Watchtower” („Wciąż wzdłuż strażnicy”) to utwór Boba Dylana skomponowany w 1967 roku. W oryginale, słowa All Along The Watchtower (Wciąż wzdłuż strażnicy) rozpoczynały utwór, podczas gdy słowa znajdujące się na samym początku There must be some way out of here, said the Joker to the Thief (Musi być stąd jakieś wyjście, powiedział błazen do łotrzyka) zaczynały ostatnią zwrotkę. Później zostały one zamienione miejscami. Utwór pojawił się na albumie „John Wesley Harding” nagranym dnia 27 grudnia 1967 r., prezentującym podobny charakter do samej piosenki.
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | Brak komentarzy »
dodany 7 sierpnia 2007 przez cziko
Uroczysta inauguracja wieży Eiffla miała miejsce w marcu 1889 roku. Wysokość wieży od początku musiała kusić potencjalnych samobójców. Do dziś paryska prefektura policji zarejestrowała blisko 400 przypadków śmierci na wieży Eiffla (większość to oczywiście samobójstwa) . Te 400 osób nieświadomie zapisało się w historii tego wysokiego na ponad 300 metrów stalowego monumentu.
Mimo ogromnej wysokości podczas budowy samej budowli żaden z robotników nie zginął. Pierwszym męczennikiem na rzecz wieży Eiffla został pewien inżynier testujący, jeszcze przed uroczystym otwarciem, windy które miały wieźć turystów na sam szczyt. Jedna z nich niestety zadziałała nie tak jak powinna. Inżynier poniósł śmierć na miejscu.
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | 2 komentarzy »
dodany 3 sierpnia 2007 przez cziko
Prosze kliknąć w ten link. To ulica Calle de Lepant, w morskim kurorcie San Antonio, na wyspie Ibiza, należącej do Hiszpanii. Znajduje się tam się kawiarnia dość popularna na świecie, znana jako Café del Mar. Ciężko tam jednak znaleźć miejsce w wakacyjny wieczór, i ceny również nie są dostosowane do zamożności głodujących studentów, i miejsce zapchane jest raczej ludźmi, którzy mają trochę euro do wydania. Ale czego nie można odmówić temu miejscu to klimat. Światowa stolica chilloutu.
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | Brak komentarzy »
dodany 27 lipca 2007 przez cziko
Hey joua! Smutna wiadomość. Definitywny koniec The Fugees. A miało być tak pięknie. Rozpadli się dawno, dawno w 1997 roku, ostatni album wydany jeszcze w prehistorii, w 1996 roku, legendarny „The Score” (a w środku m.in. „Ready Or not”, cover „Women no cry” Marleya, cover Roberty Flack „Killing Me Softly”, który zrobił największą karierę z wszystkich numerów).
To występ The Fugees, na początku możemy też zobaczyć Ice-T i 2Paca (!). Fu lalala Fu-Gee-La (dziękuje Pegy :) i killing me softly:
Read the rest of this entry »
Dodany w coś od siebie | 5 komentarzy »